piątek, 21 sierpnia 2009

Kultura słowa

Czy ktokolwiek jest w stanie mi wytłumaczyć, co skłania młodych ludzi do nadużywania przekleństw i wulgaryzmów? Wszędzie słychać tylko k..., sp... ch... i tego typu słownictwo. A gdzie się przepraszam podziały normalne, kulturalne słowa? Ja rozumiem, że czasem się po prostu nie da inaczej i tylko takie słowo się na język ciśnie, ale bez przesady. Dajmy przykład. Rozmowa dwóch nastolatek w tramwaju. Na oko 13-14 lat. Co drugie słowo to "kurwa". I żadna z nich nie była ani zdenerwowana ani nic. Po prostu koleżanka koleżance opowiada jak było wczoraj w szkole. Że co proszę? Albo inaczej. Jak młodzi ludzie wyrażają się o rodzicach? Nie powiedzą 'mama' i 'tata' tylko "starzy", "zgredy", "matka", "ojciec". No zaraz, chwileczkę, a gdzie zwykłe "mama" i "tata"? Nie mówię, żeby przesadzać i nie każę nikomu mówić 'mamunia' czy 'tatunio' przy kolegach, bo wiem, jak to brzmi. Ale młodzieży kochana, stać was chyba na zwykłe 'mama' zamiast 'stara'. Aż tak nie lubicie waszej rodzicielki? Miejcie trochę szacunku do starszych. Dobra, ale nie o tym miało być. Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego wyzwiska, wulgaryzmy i przekleństwa słyszę głównie od osób młodszych (13-15 lat, czyli wiek gimnazjalny), a starsi potrafią się pohamować? Co ci młodsi chcą pokazać? Że są dorośli? Bzdura! Żaden dorosły tak nie bluźni jak młodzi ludzie. Serio.


Do napisania notki natchnęła mnie 'młodzież' spacerująca pod moim domem późnymi wieczorami.


___________
PS. Uprzedzam pytania. NIE jestem zagorzałą katoliczką, NIE chodziłam do żadnej pobożnej szkółki. NIE wychowywałam się w dziwnej rodzinie. Po prostu razi mnie język młodych ludzi, którzy nadużywają przekleństw.

0 komentarze:

Prześlij komentarz