piątek, 1 stycznia 2010

Reasumując...

Wszystkiego najlepszego w 2010 roku!

Do tej pory nigdy nie robiłam ani podsumowań starego roku, ani postanowień na nowy rok. Tym razem będzie inaczej. Po raz pierwszy będzie i podsumowanie i postanowienia. Podsumowanie jednak nietypowe, bo w formie alfabetu. Może nie całego, bo nie na wszystkie literki udało mi się znaleźć hasła pasujące do 2009 roku, no ale cóż ;)
A jak Art, czyli szeroko pojęta sztuka. Pod tym względem rok 2009 był w miarę udany. Podszkoliłam się w rysunku, zaczęłam coraz więcej rysować dla przyjemności, bo nareszcie udało mi się znaleźć na to czas. No i zaczęłam chodzić na spotkania klubu fotograficznego. Fakt, wystawę lekko mówiąc olałam, ale to da się jeszcze nadrobić:)
B jak Blog Właśnie w 2009 r. powstał ten blog. Jak na razie jedyny, którego nie porzuciłam z braku czasu na pisanie. Poprzednich było chyba z 5, ale żaden nie miał więcej niż 2 notki. Ideą tego bloga było nauczenie mnie jako takiej systematyczności, no i chyba się udało. Co z tego, że od maja notki nie były pisane co tydzień? Najważniejsze, że do bloga wracałam. Po dłuższej, krótszej przerwie, ale wracałam.
D jak Dieta I tu proszę państwa pierwsza wielka porażka. Plan był piękny. Od maja (czyli zaraz po maturze) lekkostrawne jedzonko i ruch. Przede wszystkim rower. Jak się skończyło? Rower był, a i owszem, ale przez 2 tygodnie. W sierpniu. A lekkie jedzonko? Jeśli nie liczyć mamusinych schabowych i wielkich niedzielnych obiadów, to było lekkie. Fast foodów nie jadłam. Słodycze ograniczyłam do minimum (się znaczy czekolada raz na jakiś czas), zero chipsów, nawet na imprezach. No może w takim razie nie taka wielka porażka, choć jak spojrzę na wagę to mi się niedobrze robi...
I jak Imprezy. No właśnie. O ile do matury było spokojnie, to po ostatnim egzaminie odpust zupełny jak to mówią. Grille, ogniska, imprezki, babskie posiadówki. W każdym razie na brak wrażeń nie narzekałam.
K jak Kasa Taa... Sytuacja idealna, jeśli nie liczyć impulsywnego wydania trzech stów na PlayStation 2 z Singstarem. Bo okazja na Allegro była.
L jak Literatura Moja dusza, że tak powiem, odżyła po przeczytaniu prawie wszystkich książek Browna i części pozycji z całej listy lektur oczekujących na dostanie się w moje ręce. Powoli nadrabiam zaległości pozostałe po liceum, kiedy to z braku czasu na cokolwiek musiałam zrezygnować z jedynej wtedy przyjemności jaką było czytanie, no ale to temat na odrębną notkę.
M jak Matura I kolejna porażka. Nie to żebym się nie uczyła. Wprost przeciwnie. Matma i geografia powtarzane od początku klasy maturalnej, angielski na całkiem niezłym poziomie, a z polskim nigdy problemów nie miałam. Więc co się stało? Pytania nie podeszły? Może. Po prostu nie miałam farta.
O jak Odpoczynek Rok jak najbardziej udany pod tym względem. Po 9 miesiącach zakuwania, zasłużone 4 miesiące wakacji. Piękne:)
P jak Praca Miała być już od czerwca. I byłaby, gdyby nie moja głupota. Kierowniczka jednego z butików zadzwoniła, zaprosiła od poniedziałku do pracy, a ja co? Odmówiłam. Bo czekałam na telefon z konkurencyjnego sklepu, gdzie warunki były trochę lepsze. No i czerwiec zleciał. Pracy z zarobkiem 2500zł jako akwizytor podziękowałam, bo nie znoszę akwizytorów. Tak więc miało być pracowicie a było leniwie.
P jak Przyjaźnie Mhm... "Przyjaciół się w biedzie poznaje" Ileż w tym prawdy... Koleżanki miałam dwie. Miałam to dobre słowo. Teraz ani jedna ani druga się nie odzywa, bo i po co. Nie pokłóciłyśmy się. Nic. Po prostu one się teraz trzymają razem. Jedna z nich to moja sąsiadka. Widzę ją raz na 2 tygodnie. Fajnie, co? Ale to znowu temat na odrębną notkę.
R jak Rekrutacja na studia Tu byłam bardziej wkurzona niż kiedykolwiek. Bardzo chciałam się dostać na geodezję na Politechnikę. Niestety, zabrakło mi dokładnie 3 punkty kwalifikacyjne. Czyli głupie 3% z matury, które przecież mogłam zdobyć bez problemu. Ale nie wyszło i została administracja. Na pocieszenie został mi tylko fakt, że też na Polibudzie
S jak Studniówka Jeden z najpiękniejszych dni w 2009 r. Najpierw długie przygotowania. No może nie aż tak długie. Raptem tydzień malowania, klejenia, projektowania dekoracji i po 3 dniach siedzenia w szkole powstał piękny żółty PKiN na czerwonym komunistycznym tle. Dodam tylko, że konwencją studniówki były lata 80. a pomysł czerwonego tła wypłynął od Andrew vel. Lenina. Się znaczy polonisty naszego i wychowawcy w jednym. Noc była niezapomniana. Tańce do rana i oczywiście szopka w wykonaniu chyba najlepszych "aktorów" LO.
U jak Urodziny 19. moja i Dagi. I 18 Krzysia. W jednym dniu. Wielki tort i szampan na polskim. Jednocześnie to był pierwszy dzień, kiedy pojechałam do szkoły samochodem (pożyczonym od taty), jako że ktoś musiał ten ponad trzykilogramowy tort dowieźć. Sama za kółkiem w wielkim mieście jakim jest Warszawa. Nikogo nie stratowałam. Lusterek też nie urwałam.
W jak Wakacje Po raz kolejny miało być cudownie. Najpierw praca, a potem upragnione 16 dni w Anglii. Nie wypaliło. Może nie powinnam narzekać, bo przecież miałam 4 miesiące laby, w tym 2 tygodnie na Mazurach i weekend sierpniowy ze znajomymi na działce, ale to jednak nie to, co moje kochane Swanage. Może następnym razem się uda...
Z jak Znajomości Tych mi w 2009 r. nie brakowało. Nowa uczelnia, ogniska, imprezy. Gdzie nie spojrzeć, nowi ludzie Można by nawet powiedzieć, że się trochę "otworzyłam" na innych. Tak więc w zakresie znajomości też nie ma na co narzekać. Jacy ci ludzie okażą się w przyszłości, zobaczymy.

Ogólnie rzecz biorąc, z tego "bilansu" wynikałoby, że miniony 2009 rok wcale nie był taki zły, jak się wydawało. Ja jednak odczuwam to trochę inaczej. Mam wrażenie, że było to beznadziejne 12 miesięcy. Być może dlatego, że najważniejsze dla mnie sprawy się zawaliły. Matura, przyjaźń, studia, czyli tak naprawdę to, co było wtedy dla mnie najważniejsze. No ale trudno. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Oby 2010 rok był lepszy od poprzedniego:)

Jako że było już podsumowanie, pora na postanowienia noworoczne:
1. Średnia powyżej 4,8 (stypendium piechotą nie chodzi)
2. Egzamin B2 na przyzwoitym poziomie
3. Kupić wreszcie Nikona
4. Zacząć zbierać na własny samochód
5. Przestać przeklinać, zwłaszcza za kierownicą
6. Wziąć się za siebie. 5 kg samo nie spadnie.
7. Koniec z imprezami w środku tygodnia
8. Zacząć regularnie chodzić na basen
9. Nie brać się za rzeczy, których się i tak nie skończy
10. Przestać wreszcie kłamać.

Jak na pierwszy raz chyba 10 wystarczy;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz