Do świąt Bożego Narodzenia został nieco ponad tydzień, ale większość z nas już od kilku tygodni boryka się z problemem prezentów gwiazdkowych. Wielu przerażają kilometrowe kolejki w sklepach i supermarketach. Dlaczego więc nie postawić na świąteczne zakupy przez Internet? Plusów - wiele, minusów - raptem kilka, ale po kolei.
Wyobraźmy sobie, że chcemy kupić prezent komuś, kto bardzo pragnie mieć odtwarzacz mp3, a nie mamy zamiaru przeznaczać na niego całych oszczędności naszego życia. I co w takim wypadku robimy? Idziemy do pierwszego, drugiego, piątego, dziesiątego sklepu, porównujemy ceny, opcje, dodatki do "mp-trójek", po czym wychodzimy z bólem głowy i w rezultacie kupujemy bon do empik'u. Nie lepiej usiąść spokojnie w wygodnym fotelu przed komputerem i, popijając kawę, buszować po stronach sklepów internetowych, które nierzadko mają jeszcze większy wybór produktów za niższą cenę? A na dodatek zakupiony towar dostarczą nam prosto pod drzwi.
Albo inny przypadek. Powiedzmy, że chcemy sprawić przyjemność komuś bliskiemu i kupić mu płytę, której od dawna poszukiwał. Chcąc to zrobić na spokojnie, trzeba by się tym zająć gdzieś w okolicach października, bo w ferworze przygotowań przedświątecznych może być trudno. Ale od czego jest Internet? Wpisujemy w wyszukiwarkę nazwę płyty i hasło "sklep internetowy" i po chwili na monitorze mamy całą listę portali, na których można zamówić kompakt.
No tak, ja tu tak wychwalam zakupy online, a co z wadami takiego zaopatrywania się w prezenty? Nie ma? Owszem, są, ale w porównaniu z zaletami odpadają w przedbiegach. Wiele osób martwi się, że zapłacą, a przesyłka nie przyjdzie. Albo, że dostarczony zostanie produkt uszkodzony lub niekompletny. Jak wiadomo, każdy medal ma dwie strony, choć w tym przypadku ta jaśniejsza wydaje się być większa. Być może właśnie dzięki temu zakupy przez Internet stają się coraz bardziej popularne nie tylko wśród młodych ludzi, ale także tych w kwiecie wieku.
Wyobraźmy sobie, że chcemy kupić prezent komuś, kto bardzo pragnie mieć odtwarzacz mp3, a nie mamy zamiaru przeznaczać na niego całych oszczędności naszego życia. I co w takim wypadku robimy? Idziemy do pierwszego, drugiego, piątego, dziesiątego sklepu, porównujemy ceny, opcje, dodatki do "mp-trójek", po czym wychodzimy z bólem głowy i w rezultacie kupujemy bon do empik'u. Nie lepiej usiąść spokojnie w wygodnym fotelu przed komputerem i, popijając kawę, buszować po stronach sklepów internetowych, które nierzadko mają jeszcze większy wybór produktów za niższą cenę? A na dodatek zakupiony towar dostarczą nam prosto pod drzwi.
Albo inny przypadek. Powiedzmy, że chcemy sprawić przyjemność komuś bliskiemu i kupić mu płytę, której od dawna poszukiwał. Chcąc to zrobić na spokojnie, trzeba by się tym zająć gdzieś w okolicach października, bo w ferworze przygotowań przedświątecznych może być trudno. Ale od czego jest Internet? Wpisujemy w wyszukiwarkę nazwę płyty i hasło "sklep internetowy" i po chwili na monitorze mamy całą listę portali, na których można zamówić kompakt.
No tak, ja tu tak wychwalam zakupy online, a co z wadami takiego zaopatrywania się w prezenty? Nie ma? Owszem, są, ale w porównaniu z zaletami odpadają w przedbiegach. Wiele osób martwi się, że zapłacą, a przesyłka nie przyjdzie. Albo, że dostarczony zostanie produkt uszkodzony lub niekompletny. Jak wiadomo, każdy medal ma dwie strony, choć w tym przypadku ta jaśniejsza wydaje się być większa. Być może właśnie dzięki temu zakupy przez Internet stają się coraz bardziej popularne nie tylko wśród młodych ludzi, ale także tych w kwiecie wieku.
Ten post bierze udział w konkursie "Phillips rozdaje nagrody"
0 komentarze:
Prześlij komentarz