środa, 29 kwietnia 2009

Dziś już dla nas był ostatni szkolny dzwonek...

W sumie to wczoraj, ale... Będzie mi tego brakowało. Co było to było, ale w sumie czasy licealne będę wspominać niezwykle mile. Będę tęsknić za moją trzecią ławką od ściany. I za Jankiem w 1. ławce. I za "Stań z boku" pani od matmy. Za opowieściami o spływach, kajakach i operze faceta od fizyki. I za walcem życia Karola. I za wycieczką do Wilna. I za pogiętymi dziewczynami z F. Za groźną woźną spod 126. Za Mr.Beanem i jego minami. Są rzeczy za którymi tęsknić nie będę i cieszę się że widziałam je ostatni raz w życiu: szczur, kaczorek i białogłowa z IIF, Karol, muzyka z radiowęzła i parę innych rzeczy. Miło będę wspominać nasze wyjazdy. Wilno, Rogów, Zakopane. Klasowe osiemnastki, grille, "spotkania" na 7. piętrze. Było miło ale się skończyło. Teraz pozostało już tylko kilka dni nauki i matura:/ Nastroje na ok. tydzień przed godziną 0 wyglądają mniej więcej tak:

 

 

   

 

 

 

 

 

 

 

Moje ostatnie dni przed maturą wyglądają niestety podobnie. Nauka z przerwami na herbatę. Jedynie w sobotę udało mi się wraz z dwiema koleżankami odprężyć się. Babski wieczorek przy winie i pizzy domowego wypieku:) No i wczoraj po rozdaniu świadectw również trzeba było to uczcić, więc większą grupą urzędowaliśmy w mieszkaniu koleżanki. Również kulturalnie, przy winie, bo, jak stwierdził jeden z facetów, "Nie chodzi o to, żeby się uchlać, tylko o to, żeby uczcić nasze średnie wykształcenie" Najpierw wznieśliśmy oczywiście toast szampanem za pomyślnie zdaną maturę. Nie zdaną maturę, ale pomyślnie zdaną maturę. Oby się spełniło:)

0 komentarze:

Prześlij komentarz